Bezpieczna nauka jazdy na Dirt Bike
21.08.2010
Dorastałem w rodzinie pasjonującej się Dirt Bike’ami, przez co zawsze chciałem na nich jeździć. Z drugiej strony moja córka, mimo swojej ciekawości do tych pojazdów, nigdy jakoś specjalnie nie chciała sama spróbować.
Mogłaby spędzać całe dnie na swoim małym rowerze górskim, jeżdżąc ze mną szlakami, chodzić na wyścigi i kibicować klasie Pro Ladies, ale sam pomysł jazdy na motorze nigdy do niej nie przemawiał.
Nie naciskaliśmy na nią, gdyż uważaliśmy, że to jej decyzja. A potem podczas jazdy w projekcie BMW G450X przejechałem z nią kilka okrążeń, jednakże musiałem zjechać z toru, ponieważ zaczęła krzyczeć, a ja nie wiedziałem, co jest przyczyną. Odwróciła się i powiedziała:
„Nie krzyczałam, abyś się zatrzymał! Krzyczałam, abyś jechał szybciej!”. W drodze powrotnej grzecznie wtrąciła się do naszej rozmowy „Wiesz, myślę, że naprawdę ucieszyłabym się z własnego małego motoru…”. Bingo!
Chciała się uczyć, ale miała kilka warunków. Po pierwsze chciała, abym uczył jej tylko Pro. Po drugie nie chciała, abym oglądał się przez ramię za każdym razem, kiedy będę ją uczył. Postanowiłem skontaktować się ze szkołą zarządzaną przez Gopher’a Dunes’a. Zabrali moją córkę na kilka prywatnych lekcji, z nikim innym, jak samym Liam’em O’Farrell’em oraz Derek’iem Schuster’em. Zaprowadziliśmy ja do szkoły i jak tylko wsiadła na nowy Suzuki DR-Z 70 zszedłem z pola widzenia, jak to było wcześniej ustalone.
Jak tylko nauczyła się podstawowej kontroli przepustnicy i hamulców pozwolili jej jeździć po polu, podczas gdy O’Ferrell trenował do zbliżającego się sezonu jeżdżąc za nią. Bardzo szybko zaczęła jeździć slalomem i ćwiczyć ruszanie i hamowanie.
Nasz mały uczeń z niecierpliwością oczekiwał na jazdę na łatwym torze dla początkujących. Derek Schuster dał jej kilka wskazówek i już w kilka minut potem pokonywała kolejne okrążenia.
Gęste piaski pokonała bez problem podążając za O’Farrell’em jak mała żółta kaczuszka. Nie mogłem wytrzymać i musiałem jechać za nimi w odpowiedniej odległości. Tor miał kilka kolein i kałuż, które trzeba było pokonać. Jeździła na swoim 16’ rowerze górskim w podobnym terenie miliony razy i radziła sobie całkiem dobrze, ale szybko nauczyła się, że na motorze wszystko dzieje się o wiele szybciej. Kilka upadków ją sfrustrowało, jednak instruktorzy ja wspierali i dopingowali.
Kiedy wróciliśmy do domu miała małe załamanie. „Nie chcę tego już nigdy więcej robić!”. Jednak uścisk, napój, ciasteczko i rozmowa z O’Farrell’em sprawiły, że postanowiła znowu spróbować.
Otrzymała lekcję o dużej pewności siebie robiąc okrążenia na trasie dla początkujących zaraz po robieniu kółek na polu.
Jak tylko nauczyli ją jeździć na dwójce zaczęła szaleć po torze zadziwiając wszystkich swoimi gładkimi startami i świetnym hamowaniem. Jeździła do zmroku i była bardzo smutna, że musi zostawić Suzuki w szkole. Szkoła Schustera oraz O’Ferrell nagrodzili ją pucharem za otrząsanie się z upadków i szybką naukę. Była tak dumna, że zabierała go do szkoły codziennie.
Z końcem dnia prośba o motor stała się nie do zniesienia. Po tym jak obiecała, że będzie ścielić łóżko i robić w domu wszystko, o co ją poprosimy wróciłem do domu z dwusuwowym modelem Yamaha PW80. Siedząc troszkę wyżej i mając szybciej odpowiadającą przepustnicę niż czterosuwowy Suzuki, była na początku trochę przerażona Yamahą.
Godzinę później, podczas swojego drugiego dnia jazdy była podekscytowana! Pokazywała na palcach jak dużo okrążeń wokół farmy przejechała bez upadku. Oczywiste było, że dobre nawyki, które od pierwszych minut zaczepili w niej instruktorzy znacznie przyspieszały jej naukę.
Podczas trzeciego dnia większość czasu spędziła w pozycji atakującej pewnie zmieniając biegi. Robiła małe podskoki i pokonywała koleiny. Prosiła o foam pit i mówiła, że będzie kolejną Jolene Van Vugt. Tak, już się na to zgodzę…
W każdym razie chciałbym powiedzieć, że jej szybka nauka jest cudem genów i świetnym treningiem przygotowanym przez profesjonalną szkołę. Z punktu widzenia rodziców szkoły nauki jazdy są skuteczne, dopóki nie kupisz motoru, a dziecko stwierdzi, że jednak nie lubi jeździć. Dzieci szybko przyswajają podstawy, prawidłową technikę jazdy i czuje się znacznie lepiej bez gapiących się rodziców. Taka szkoła jest bezpiecznym środowiskiem stosującym sprawdzone metody nauczania, pojazdy i nauczycieli. Już widzę siebie samego kupującego MotoCross 65cc tej jesieni. Nie mogę się doczekać! Tylko proszę, jeszcze bez foam pitu, dobrze?